poniedziałek, 3 października 2011

Sprzątanie na półeczkach.;D

Nie będę owijać w bawełnę, więc mówię wprost: potrzebuje kasy. xD Z tego oto powodu wystawiam tu książki, których chętnie się pozbędę. Nigdy nie sprzedawałam książek, wiedząc, że nie kupie żadnej w zamian... Dziwne uczucie...

 

Czy jesteś grzeczną dziewczynką?
Sophie Mercer zdecydowanie nie jest. Zbyt często wpada w tarapaty. Wreszcie "dla własnego dobra" trafia do Hex Hall, czyli szkoły z internatem dla czarownic, wilkołaków i elfów. W końcu Sophie to córka czarnoksiężnika.
I wtedy zaczynają się prawdziwe kłopoty. Życie "nowej" nie jest usłane różami. Zwłaszcza gdy najprzystojniejszy chłopak w szkole jest już zajęty. A jego dziewczyna, choć śliczna i słodka, potrafi zaleźć za skórę jak mało kto.
Jednak najgorsze wciąż przed Sophie. Ktoś zaczyna atakować uczniów, a podejrzenie pada na jej jedyną przyjaciółkę. 

Stan: idealny
Cena: 20 + 5zł (32, 90zł)





Kiedy Eragon znajduje w lesie lśniący błękitny kamień, sądzi, że to los uśmiechnął się wreszcie do biednego chłopaka z farmy. Gdy jednak z kamienia wykluwa się pisklę smoka, Eragon pojmuje, że oto ma w rękach dziedzictwo niemal tak stare, jak samo Imperium.
W jednej chwili otwiera się przed nim nowy, niebezpieczny świat, świat przeznaczenia, magii i mocy. Zbrojni jedynie w stary miecz i rady wioskowego bajarza Eragon i młody smok musza odbyć niebezpieczną podróż, unikając mrocznych wrogów, służących królowi, którego zło nie zna granic.
Czy Eragon stanie się jednym z legendarnych Smoczych Jeźdźców? Być może w jego rękach spoczywa los Imperium...

*okładka jak obok, filmowa + zawiera 8 kolorowych stron ze zdjęciami z filmu.

Stan: bardzo dobry
Cena: 20+ 6zł (32 zł)



Riley Janson, na co dzień zatrudniona w biurze Departamentu Innych Ras w Melbourne, skrywa niezwykłą tajemnicę. Jest rzadko spotykanym połączeniem wilkołaka i wampira, ale jej wilcza natura dominuje.
Nie chce być Strażnikiem, jak jej brat bliźniak, Rhoan, który musi zabijać, aby ochraniać ludzi. Jednak nie zawsze okoliczności sprzyjają naszym planom, czasem życie decyduje za nas…
Zbliża się pełnia, która wilczą część Riley bierze w posiadanie i doprowadza do burzy zmysłów. Gdy Rhoan znika w trakcie misji, a tajemniczy, nagi i niezmiernie pociągający wampir staje na progu jej mieszkania, Riley wie, że zbliżają się kłopoty. Aby odszukać brata, angażuje się w sprawę tajemniczej śmierci Strażników Departamentu. Jakby tego było mało, pojawia się niebezpieczny szaleniec ogarnięty obsesyjną myślą stworzenia doskonałej istoty powstałej z połączenia kilku genów nieludzi…
„Wschodzący księżyc” jest pierwszą z serii dziewięciu książek o Riley Jenson.
Daj porwać się księżycowej gorączce i wejdź do świata, gdzie wilcza namiętność budzi do życia nawet nieumarłych…

Stan: idealny
Cena: 17+ 5zł (34, 90zł)

Niezwykła opowieść o Nieśmiertelnych i nowym świecie, w którym prawdziwa miłość nigdy nie umiera.

Pewnego koszmarnego dnia szesnastoletnia Ever Bloom traci w wypadku samochodowym najbliższą rodzinę. Od tej chwili staje się medium – słyszy myśli różnych ludzi, widzi ich aurę i dzięki przelotnemu choćby dotykowi może poznać ich przeszłość. Te nadprzyrodzone umiejętności sprawiają, że otoczenie traktuje ją jak dziwadło, więc Ever zamyka się w sobie i odgradza od świata.

Wszystko się zmienia, kiedy dziewczyna poznaje Damena Auguste’a. Tylko on potrafi wyciszyć dudniące w jej głowie głosy i wejrzeć w jej duszę. Dzięki niemu Ever wchodzi w świat alchemii i magii, dowiadując się rzeczy, o których zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia. Kim jest Damen? Skąd pochodzi? Jakie sekrety skrywa? Na te pytania Ever nie zna odpowiedzi. Wie jedynie, że zakochała się bez pamięci i że jej życie wkrótce zmieni się nie do poznania.

Stan: dobry
Cena: 15+ 5zł ( 29, 90 zł)



Kiedy Riley budzi się naga i cała we krwi w nieznanym miejscu, jedyne co wie, to że musi uciekać. Nie pamięta ostatniego tygodnia, nie ma pojęcia gdzie jest i co się z nią działo, ani najważniejsze…kto jej to zrobił. Aby przeżyć uwalnia przetrzymywanego w laboratorium Kade’a - który, o zgrozo!, jest jednym z najseksowniejszych zmiennokształtnym jakiego widziała.
Po raz drugi, wbrew sobie, zostaje wplątana w niebezpieczne śledztwo Departamentu Innych Ras, ponieważ w jej żyłach płynie sekret, dzięki któremu Riley jest wyjątkowo cenna …Otoczona przez zaborczych i zazdrosnych kochanków z których każdy ma wobec niej jakieś zamiary, nie w każdym jednak przypadku miłosne oraz wrogów, których ciężko odróżnić od przyjaciół, Riley wie, że nie uniknie kłopotów.
Gdyby tylko mogła przetrwać swoje własne, niebezpieczne pragnienia…
"Całując grzech" jest drugą z dziewięciu książek o Riley Jenson z bestsellerowego cyklu ZEW NOCY.

Stan: idealny
Cena: 18+ 5zł (34,90 zł)
 

Ever Bloom zdawało się, że po tragicznych przeżyciach i stracie ukochanej rodziny w końcu odnalazła szczęście. Zakochana bez pamięci w Damenie, układa sobie życie na nowo. Zdobywa wiedzę dostępną tylko dla wybranych, a jej moce rosną. Tymczasem coś strasznego zaczyna się dziać z Damenem. Tajemnicza choroba sprawia, że nie tylko słabnie, starzeje się i traci dar nieśmiertelności, ale coś odbiera mu także pamięć, tożsamość, uczucia – życie.

Ever postanawia zrobić, co tylko w jej mocy, by ratować ukochanego. Przenosi się do Summerlandu – krainy, w której poznaje nie tylko sekret przeszłości Damena, ale także starożytne księgi, kryjące tajemnicę podróżowania w czasie. Zbliżająca się „błękitna godzina” to jedyny moment, kiedy można odwrócić bieg historii. Ever musi wybrać – czy cofnąć wskazówki zegara i uratować rodzinę przed wypadkiem, czy zostać w teraźniejszości i walczyć o Damena, który z każdym dniem traci siły.


Stan: Idealny
Cena: 18+ 5 zł ( 29,99 zł)

Rodzice ostrzegali cię przed spędzaniem całego wolnego czasu w wirtualnym świecie gier komputerowych? Mieli rację…
Sześcioro przyjaciół: Ian, Daniel, Jodie, Martin, Donna i Carl, wskutek tajemniczej burzy przenosi się poprzez zaawansowaną technologicznie grę RPG do XIII-wiecznej Francji. Droga powrotna wydaje się zamknięta na zawsze, zatem muszą szybko nauczyć się, jak przetrwać w średniowiecznym świecie.
Tymczasem udaje im się przede wszystkim zyskać nowych wrogów – już drugiego dnia trafiają do więzienia, schwytani przez znanego z okrucieństwa angielskiego szeryfa Jerome’a Derangale’a znanego jako Sans-pitié… A to dopiero początek przygody.
Ian, najstarszy z całej grupy, musi przyjąć na siebie rolę opiekuna swoich towarzyszy. Czy jednak uda mu się ustrzec przyjaciół przed niebezpieczeństwami, które na nich czyhają, skoro sam wplątał się w intrygę na najwyższym szczeblu?
Oszałamiający świat średniowiecznych turniejów, pościgi i pojedynki na miecze, polowania, dworski przepych, spisek zdrajców korony i niemożliwa miłość… teraz możesz przeżyć to naprawdę.
Hyperversum. Daj się wciągnąć.

Stan: Idealny
Cena: 25+ 6 zł (39,90 zł)

Ceny w nawiasach, to ceny z okładek. 
Kontakt: kasia.witek1@onet.pl

Zapraszam do kupna.;*

środa, 21 września 2011

Ognista- Sophie Jordan



Autor: Sophie Jordan
Wydawnictwo: Bukowy las
Ilość stron: 310

Gdy myślę 'smoki', widzę Eragona, rycerzy i księżniczkę ukrytą w wierzy. Dla mnie smoki zawsze będą mitycznymi stworzeniami, które bardzo chciałabym hodować. Po przeczytaniu "Ognistej" Sophie Jordan, zmieniam plany. Ja nie chcę hodować smoka. Ja chce nim być.

Dragoni to istoty, które pochodzą od pradawnych smoków, jednak potrafią przybierać ludzką postać. Tak niesamowite moce równają się z wielkim niebezpieczeństwem. Gatunek ten jest bowiem prześladowany przez myśliwych, którzy zarabiają na skórze, kościach, krwi i wszystkim co jest z nimi związane. Każdy dragon posiada jakąś niesamowitą moc. Potrafią oddychać pod woda, być specem od ziół i minerałów, być nadzwyczajnie silny czy... ziać ogniem.
Ten ostatni talent nie pojawił się od kilkuset la, aż do teraz.
Jacinda jest ognioziejką. Całe stado uważa to za niesamowity dar i całą uwagę skupia na niej. Dragoni sądzą, że Jacinda jest ich własnością. Jednak pewnego dnia dragonka łamie prawo i lata po wschodzie słońca. O mało nie kończy się to wypadkiem, jednak jeden z myśliwych- chłopak który poluje na takich jak ona, daruje jej życie. Ten wybryk Jacinda musi przepłacić ucieczką ze stada wraz z matką i siostrą bliźniaczką.
Czy może długo żyć bez latania, gór, mgły i wszystkiego czym żywi się jej dragonka? Na domiar złego, dziewczyna wciąż myśli o Willu- myśliwym, który uratował jej życie. Czy jeśli ich drogi się spotkają, dziewczyna będzie gotowa na złamanie wszystkich reguł?

Trzy tygodnie nie czytałam żadnej książki. Sama nie wiem jak to się stało. Po prostu. Nie miałam ochoty, ani czasu. Jednak kiedy już pożyczyłam "Ognistą", to każdego wieczoru obiecywałam sobie, że ją przeczytam. Dziś się udało. Moja choroba przywróciła mi chęć czytania.
Już po opisie widać, że fabuła książki jest bardzo oryginalna. Schemat niemożliwej miłości się powtarza, ale nie narzekam. Jak można narzekać przy tak dobrej lekturze?
Zastanawiam się, czy minusem samej książki nie jest to, że po prostu za szybko się ją czyta. Książka -tak jak prawie każda młodzieżówka- jest napisana prosto, łatwym w odbiorze językiem. Choć nie było za dużo akcji to nie nudziłam się. Miałam ochotę przeczytać właśnie książkę o takiej miłości! Czuje się spełniona i oczarowana.

Świat wykreowany przez autorkę jest w niektórych momentach dla mnie nie zrozumiały. Na przykład nie potrafię wyobrazić sobie Jacindy jako dragonki. Nie wiem, czy bardziej przypomina smoka czy człowieka. Dziwi mnie też jak świat nie dowiedział się o takiej ilości tych niesamowitych istot. Dlaczego myśliwi nie nagłośnili tego w mediach. Ale to już są moje osobiste przemyślenia. Wiem, czepiam się, ale to mnie zastanawia.
Mimo tego, bohaterowie są naprawdę dobrze skonstruowani. Praktycznie polubiłam prawie wszystkich, choć niektórych będę musiała lepiej poznać w kolejnych częściach.

Książka kończy się w takim momencie, że aż mam ochotę sięgnąć po kolejny tom. Wyczekuje go z niecierpliwością, ponieważ mimo kilku niedociągnięć książka przypadła mi do gustu i umiliła czas choroby.

Moja ocena: 8/10

P.S. Chciałabym bardzo wszystkich przeprosić za moją tak długą nieobecność. Mam straszne zaległości w recenzjach i komentowaniu, ale postaram się to nadrobić.;*

piątek, 26 sierpnia 2011

Dziewczyny z Hex Hall- Rachel Hawkins




Autor: Rachel Hawkins
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 303

Po wielu pozytywnych recenzjach, byłam w niebo wzięta, gdy mogłam zyskać tą książkę dzięki wymianie. Słyszałam o tej powieści naprawdę wiele dobrego, nawet od rodziny. Jednakże teraz, zastanawiam się, czy nie liczyłam na coś więcej? Czy się zawiodłam?

Hekate Hall to szkoła dla trudnej młodzieży. ale nie takiej normalnej młodzieży, to internat dla czarownic, zmiennokształtnych, wilkołaków i elfów. Wszyscy trafili tam przez swoją lekkomyślność i ukazywanie w normalnym świecie swoich nienormalnych zdolności. Sophie Mercer należy do takich osobistości. Dziewczyna, która przez jeden feralny wieczór, jedno zaklęcie miłosne jest skazana na dwa lata w Hekate Hall.
Już pierwszego dnia okazuje się,   że   nie   jest   najlepsza   czarownicą. Z tarapatów ratuje ją Archer, szkolny przystojniak, w którym kocha się co druga dziewczyna. Wiadomo, że życie "nowej" nie należy do najłatwiejszych, zwłaszcza gdy już w pierwszych godzinach swojego pobytu masz starcie z najładniejszymi i najsilniejszymi czarownicami w szkole. Co więcej, jako że Sophie ma wrodzony talent do wpadania w kłopoty, utarczki z nauczycielkami prowadzą ją do nie miłych szlabanów.
Ach, warto jeszcze wspomnieć, że jej współlokatorka jest jedynym w szkole wampirem, oskarżonym  o zabójstwo i ataki, które po przybyciu Sophie do szkoły powtarzają się coraz częściej.

Główna bohaterka, jak łatwo się domyślić, nie należy do osób   grzecznych   i   omijających   tarapaty szerokim   łukiem. Zakochuje się w chłopaku, który ma piękną dziewczynę, zaprzyjaźnia się z nieakceptowaną przez nikogo wampirzycą, załazi za skórę najgorszej nauczycielce i jest prześladowana   przez   sabat   najsilniejszych   czarownic. Tak, z pewnością Sophie nie ma szczęśliwego życia. Co więcej, dziewczyna jest czarownicą i jednocześnie nic o nich nie wie. Nie zna silnych czarów, klątw i rytuałów.
Czy pałam do niej sympatią? Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Dziewczyna jest trochę roztargniona i nieostrożna, ale przy tym poprawiała mi humor.
Jej najlepsza przyjaciółka, Jenna od razu zdobyła moją sympatię. Jak już wiecie, jest wampirem o bardzo jasnych blond włosach i jednym,   różowym   pasemku.   Ta dziewczyna uwielbia róż. Wszystko co się da ma różowe, do tego śpi z misiem i potrafi postawić na swoim. Przy ludziach którzy ją dręczą zawsze ma na twarzy maskę, nie daje po sobie poznać, jak bardzo ja ranią. Choć gdy jest sama daje ponieść się emocją i ukazuje jak bardzo jest wrażliwa.

"Dziewczyny z Hex Hall", jak się można domyślić, to prosta książka o łatwym języku. Wciąga i czyta się ją naprawdę miło, ale... No własnie, jakie 'ale'? Sama nie wiem. Coś mi w niej nie pasowało. Liczyłam na prawdziwy fenomen po tylu, aż tak bardzo pozytywnych recenzjach, ale teraz wiem, że arcydziełem z pewnością tego nie nazwę. Jest to po prostu książka dla młodzieży, która pozwala oderwać się od monotonnego świata i razem z Sophie przeżywać jej niezbyt łatwe życie.

Warto jeszcze wspomnieć o   niesamowitym   zakończeniu,   które   naprawdę   dodaje   punktów   tej   książce. Nie można się tego spodziewać (no, chyba, ze ktoś wcześniej Wam o tym powiedział. Dziękuję Olga). Jedynym rzucającym mi się w oczy niedociągnięciem było to, że Autorka nie raz przerywała szybko brnącą akcję i zaczynała nowy rozdział po kilku dniach itp. To mi nie do końca  pasowało.
Jednak książkę oceniam wysoko, patrząc na niektóre teraźniejsze paranormale. Polecam młodzieży, bo nie jestem pewna czy starszym spodoba się ta lektura.

Moja ocena: 8/10

sobota, 20 sierpnia 2011

Spętani przez bogów- Josephine Angelini




Autor: Josephine Angelini
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 398

Jako zwykły śmiertelnik sadzisz, że twoje życie jest białą, niezapisaną kartą. Czasem myślisz, że możesz zrobić ze swoim losem co tylko zechcesz. Nikt nie będzie Ci dyktował jak masz się zachowywać, co będziesz robić w przyszłości, kogo poslubisz, jak nazwiesz swoje dzieci... Sądzisz, że jesteś Panem lub Panią Losu? Myślisz, że możesz się sprzeciwić woli Sił Wyższych? A co jeśli nie... Jeśli całe twoje życie, twoje postępowanie i tego konsekwencje są z góry zapisane w gwiazdach?

Helena Hamilton wie, że jest inna. Trudno tego nie zauważyć. Dziewczyna jest bardzo wysoka, piękna, a do tego nieludzko silna i szybka. Nie, nie jest wampirem. Nie pije krwi, ani nie zmienia się w wilka w każdą pełnie. Ona sama nie wie czym jest.
Matka zostawiła ją gdy ta była jeszcze mała. Wraz z nią znikły wszystkie jej zdjęcia, filmy.. Wszystko co ukazywałoby Beth Smith.  Ojciec wyjątkowo to przeżył, a Helenie pozostał po niej tylko piękny wisiorek w kształcie serca.
Dziewczyna zaczyna zachowywać się coraz dziwniej. Od jakiegoś czasu śni jej się dziwna, jałowa kraina. Jest to pustkowie przez które ona co noc musi wędrować, odczuwając jednocześnie głód i pragnienie, którego nie może zaspokoić. Po przebudzeniu zawsze jej stopy są poranione, we krwi i pisku. Co więcej rany goją się w kilka minut. Czy ona wariuje?
Do miasta, które mieści się na malutkiej wysepce przeprowadza się dziwna rodzina. W mgnieniu oka każdy mieszkaniec ma ich na ustach. Wszyscy o nich mówią, każdy chce ich poznać i być jak najbliżej tych ludzi. Wszyscy, oprócz Heleny.

Delosi, bo tak nazywa się owa niezwykła rodzina, zaczynają ją drażnić nawet wtedy, gdy jeszcze żadnego nie poznała. Słysząc ich imiona czuje irytację i nienawiść. Hektor, Pandora, Jazon, Kasandra, Ariadna, Lukas... Cały czas to samo uczucie.
Pewnego feralnego dnia, gdy pierwszy raz widzi jednego z Delos'ów- Lukasa, czuje bardzo dziwne uczucie. Uczucie jakiego nigdy nie zaznała przy żadnym człowieku... Żądze mordu.
Dlaczego dziewczyna atakuje Lukasa na oczach całej szkoły? Co się z nią dzieje? Dlaczego widząc Delos'ów widzi tez mityczne Mojry?

Chyba każdy, kto czytuje książki młodzieżowe, zauważył, że coraz częściej przeplatane są w nich bogowie greccy. Mitologia jest teraz w modzie, tak jak niedawno były wampiry. Czy jestem za? Jak najbardziej! Mity greckie są niekończącym się tematem do pisania książek. Co więcej, te książki są naprawdę dobre.

"Spętani przez bogów", tak jak się spodziewałam okazała się wciągającą i dobrze napisana lekturą, która zmusiła mnie do zarwania nocy. Akcja co prawda stoi niekiedy w miejscu, ale autorka rekompensuje nam to barwnymi postaciami i ich naturą. Nie zdradzę Wam kim oni są. Miejcie ta frajdę i sami się tego dowiedzcie. Mogę tylko powiedzieć, że nie byłam tym zaskoczona.
Sama powieść bardzo przypadła mi do gustu. zakończenie ukazuje, że Josephinie Angelini nie brak pomysłu na dalsze części. Wyczekuję ich z niecierpliwością, bo jest kilka tajemnic, które chętnie odkryję wraz z bohaterami. Nie zostało mi nic więcej jak książkę polecić! Ja nie żałuję, że ją przeczytałam. Mam nadzieje, że wy tez nie będziecie.

Moja ocena: 8/10

  


czwartek, 11 sierpnia 2011

Mroczne serce. Przeznaczeni- Lee Monroe



Autor: Lee Monroe
Wydawnictwo: Mak Verlag- Gola
Ilość stron: 363

Pierwsze co rzuca się w oczy gdy biorę do ręki "Mroczne serce. Przeznaczeni" Lee Monroe, to niesamowita okładka. Jest   okryta   dziwnym   mrokiem  i  atmosferą   tajemniczości. Jednak jeden element jest tam, moim zdaniem nie potrzebny. Wilk. Dzięki temu szczegółowi wiemy czego się spodziewać i jakie paranormalne stworzenie będzie nam ciągle towarzyszyć. To chyba był błąd.
Pewnie gdyby nie to, że wygrałam ta książkę w konkursie, nigdy bym jej nie przeczytała. Jak mam być szczera odrzuca mnie tytuł. Co to ma być? "Mroczne serce", brzmi jak w jakiejś hiszpańskiej czy brazylijskiej telenoweli. Tak, po takim tytule z pewnością bym po nią nie sięgnęła. Czy miałabym czego żałować?

Główna bohaterka, czyli Jane Jonas jest praktycznie społecznym wyrzutkiem. Ma szesnaście lat, uczy się w domu, nie ma przyjaciół i nigdy nie miała chłopaka. Na domiar złego ubiera się jak "obdartus" i automatycznie stara się wszystkich od siebie odpychać.
Od pewnego czasu dziewczyna ma dziwne sny. Nie jest do końca pewna, czy to co przydarza jej się tak często jest wytworem wyobraźni czy jawą. Lunatykuję. Czasem nawet biega po lesie, a najdziwniejsze jest to, że zawsze spotyka wtedy chłopaka, którego nigdy wcześniej nie widziała, ale jest pewna, że dobrze go zna.Jej matkę coraz bardziej niepokoi zachowanie córki. Zrobiłaby wszystko aby Jane była normalna nastolatką.
Pewnego dnia, dzięki młodszej i bardzo pewnej siebie siostrzyce Dot, Jane udaje się poznać wyglądającego jak grecki bóg Evana. Jest to blondyn, ale tak inny od wszystkich... Tak  niesamowicie  pociągający,  że  nawet nie  dbająca  o  siebie  Jane  go  zapragnie.
Tylko co, jeśli chłopak ze snów zacznie ingerować w jej realne życie? Czy Jane wybierze   pozornie   normalnego Evana, czy może idealnie pasującego do niej Luke?  

Muszę przyznać, że po pierwszych piętnastu stronach  byłam bardzo rozczarowana. Język autorki (choć może to wina tłumacza) był bardzo... banalny. Nie chodzi mi tu o słownictwo, tylko to, że miałam wrażenie jakby niektóre zdania, dialogi były pisane na siłę. "Coś" mi w całym tekście nie pasowało.
Jednak dzielnie brnęłam w to dalej. Po kilkudziesięciu stronach zdziwiłam się, że tak szybko ta książkę się czyta! Nawet się nie obejrzałam gdy ją kończyłam. Nie powiem żeby jakoś wyjątkowo mnie wciągnęło. Czasem wręcz nudziła mnie ta powieść.

Lee Monroe chciała stworzyć oddzielny, paranormalny świat w którym żyją wampiry, wilkołaki i czarownice- Nissilum. Teoretycznie jej się udało. Czas inaczej tam płynął, nie było tam śmiertelników, telewizorów, samochodów, internetu, telefonów... Tak, to inny świat, ale jest to kolejna rzecz jaka wydawała mi się naciągana. Jest to wyłącznie moje zdanie, ale nie podobało mi się całe to przenoszenie do innego wymiaru (pomyśl, że chcesz tam być, a się tam znajdziesz) i cała (niby) magiczna otoczka.

Ktoś mógłby pomyśleć, że schemat "dwóch chłopaków- jedna dziewczyna" jest tak banalny, że aż nie potrzebny. Ha! Tu się można pomylić. Choć ja z początku również wyciągałam te błędne fakty, po zakończeniu muszę stwierdzić, że to posunięcie wcale nie było złe. O dziwo, dopóki bohaterowie sami nie wytłumaczyli pewnych kwestii, ja się ich nie domyśliłam (choć powinnam zrobić to wcześniej). To był zdecydowanie duży plus.
Ale czy polecam tą książkę? Hmm... Nie żałuję, iż ją przeczytałam, ale nie wniosła nic nowego do mojego życia, więc sami musicie zdecydować. :)

Moja ocena: 7/10

środa, 27 lipca 2011

Całując grzech- Keri Arthur



Autor: Keri Arthur
Wydawnictwo: Instytut wydawniczy Erica
Ilość stron: 430


Czasem mamy wrażenie, ze cały świat postawił się przeciw nam. Nic nie idzie po naszej myśli i kiedy myślimy, że gorzej już być nie może... okazuje się, że los ma dla nas jeszcze kilka asów w rękawie, udowadniając, że nasze życie łatwo może zmienić się w koszmar. Takie właśnie odczucia ma Riley Jenson. Każdy kto zapoznał się z tą bohaterką w "Wschodzącym Księżycu" wie, że jej myśli wcale nie są bezpodstawne.

Świat Riley Jenson tętni pożądaniem i niebezpieczeństwem. Kiedy budzi się naga i cała we krwi w nieznanym miejscu, jedyne co wie, to że musi uciekać. Nie pamięta ostatniego tygodnia, nie wie gdzie jest i co się z nią działo, ani co najważniejsze, kto jej to zrobił. Uciekając uwalnia przetrzymywanego w laboratorium Kade'a- jednego z najseksowniejszych zmiennokształtnych jakiego widziała.
Sekret krwi płynącej w jej żyłach powoduje,  że  zostaje  ponownie  wplątana  w  śledztwo  Departamentu  Innych  Ras. Otoczona jest przez kochanków, z których każdy ma wobec niej  jakieś  zamiary,  nie  zawsze  miłosne. Wrogów ciężko odróżnić od przyjaciół i Riley czuje, że nie uniknie kłopotów.

Jak widać po opisie, narratorce i zarazem głównej bohaterce nie zabraknie przygód, napaście i niesamowitych wydarzeń. Riley, co warto przypomnieć, jest pół wampirem i pół wilkołakiem. Po wydarzeniach z pierwszego tomu, zaczyna się dziać coś dziwnego z ciałem kobiety. Przez całe życie przeważała w niej natura wilkołaka, ale to od jakiegoś czasu zaczyna się zmieniać.
Riley boi się tych zmian, ponieważ bycie wampirem jest równoznaczne z byciem niepłodną, a bohaterka o niczym innym nie marzy tak, jak o byciu matką.
Jednak pomyślmy, gdyby nawet Riley stanęła przed szansą zajścia w ciąże, czy możliwe jest w ogóle wychowywanie dziecka w jest nieprzewidywalnym życiu?

Miłosne życie bohaterki ma coraz więcej odgałęzień. Kobieta poznaje Kade'a Williamsa- koniokształtnego, niezwykle pociągającego mężczyznę który w niespodziewanym momencie wkracza w jej życie. Jak nietrudno się domyślić Kade ma przed Riley swoje tajemnice, które bardzo ją intrygują.
Prowadzone przez departament śledztwo zmusza Quinna do powrotu do Melbourne. Już wcześniej było widać, pomiędzy tym wampirem, a Riley jest "coś więcej", niż seks. Mężczyzna chce ją tylko dla siebie, chce ją na własność. Co oczywiście się jej nie podoba i koliduje to z naturą wilkołaka. Na początku ta para się unika, ale widać, że łączy ich jakieś uczucie. Choć lubiłam Quinna we "Wschodzącym Księżycu", w tej części dość często mnie irytował. Jest to wyłącznie moje osobiste odczucie i nie wiem czemu tak się działo.
Autorka przybliżyła nam również zarys postaci jaką jest Kellan. Wilkołak, poznany przez Riley w klubie w pierwszym tomie serii. Tam jest tylko epizodem, ale teraz jego osoba często przeplata się przez stronicę książki. Jak się okazuje jest alfą. Na wszystkich robi to ogromne wrażenie, a co więcej mężczyzna oświadcza Riley, że upatrzył ją sobie, jako przyszłą wybrankę.
Ach, i jest jeszcze Misha. Od kilku lat jest kochankiem głównej bohaterki, ale jego powiązania z laboratorium, badaniami i Talonem, wyraźnie ochłodziły ich więź. Riley nie spotyka się z nim dla przyjemności, tylko oby wydobyć potrzebne jej informacje. Osobiście uważam tak jak Quinn: zachowuje się jak, brzydko mówiąc, dziwka.

Autorka umieściła swój świat w niedalekiej przyszłość. Choć powieść wydaje się pisana łatwym i przyjemnym językiem, nie raz przyłapywałam się na tym, że nie wiedziałam co czytam, traciłam wątek, myślałam o czym innym... To nie działa na korzyść "Całującego Grzechu". Czasem wydawało mi się, że dialogi głównych bohaterów przypominają bezsensowną paplaninę. Keri Arthur chyba włożyła w swoją powieść za dużo genetyki i różnych dziwnych terminów. Cała fabuła opiera się na klonowaniu, tworzeniu nowych organizmów, pobieraniu próbek laboratoryjnych itd. Mnie to nie przekonuję, ale myślę, że nieco starsi czytelnicy mogą to odbierać zupełnie inaczej. Do tego wątki erotyczne- kolejny punkt, który utwierdził mnie w przekonaniu, że seria Zew Nocy jest przeznaczona dla starszych czytelników.
Mimo to, wydaje mi się, że książka nie jest słaba i warta przeczytania, choćby dla uzyskania własnej opinii.

Moja ocena: 7/10    

Książkę do recenzji otrzymałam od Instytutu Wydawniczego Erica, za co serdecznie dziękuję!

poniedziałek, 11 lipca 2011

Żelazny Król- Julie Kagawa



Autor: Julie Kagawa
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 351

Będąc dzieckiem tak łatwo jest odpłynąć w krainę magii. Nie raz, nie dwa zamykaliśmy się w naszym świecie i nie wpuszczaliśmy do niego smutku i ponurego nastroju dorosłych. Wydawało nam się, że wszechświat jest tylko na wyciągnięcie reki, że otaczają nas krasnoludy, wróżki, chochliki, elfy... Tylko my oczywiście nie możemy ich zobaczyć. Czym starsi jesteśmy tym poważniej podchodzimy do życia, a to co kiedyś wydawało nam się codziennością, jest teraz absurdem.

Jako zwykła, przeciętna nastolatka Meghan Chase ma swoje problemy i problemiki. Ludzie ze szkoły jej nie zauważają, a gdy już się to zdarzy to jest najczęściej obiektem drwin. Jest dziewczyną ze wsi- nigdy nie ubierała się ładnie i nikt nie chciał się z nią zadawać.
W szesnaste urodziny, które mogły być jednym z niewielu szczęśliwych dni w roku zostaje upokorzona na forum szkoły przez kolegę, co powoduje upadek na dno w rankingu towarzystwa szkolnego. Tego nieszczęsnego dnia jej życie wywraca się do góry nogami. Najlepszy dotychczas przyjaciel wyjawia Meghan sekret, który swoją niemożliwością, przekracza wszystkie granice. Okazuje się, ze Robbie jest znanym ze Snu nocy letniej Pukiem, a świat elfów i innych magicznych stworzeń naprawdę istnieje! Co więcej, na domiar złego zostaje porwany czteroletni braciszek dziewczyny- Ethan. Wszystkie znaki wskazują na to, że chłopca porwał ktoś z baśniowego świata Nigdynigdy.
Wydawać by się mogło- zwykła nastolatka, skazana na wędrówkę po nieznanym świecie elfów. Jednak nikt nie była przygotowany na wydarzenia, jakie los dla niej szykował.

Zaczynając tą książkę, ze względu na pochlebne recenzje postawiłam jej poprzeczkę bardzo wysoko. Tak się bałam, że się przeliczyłam. Po przeczytaniu ostatniego zdanie mogłam się rozluźnić i szeroko uśmiechnąć. Bo książka naprawdę mi się podobała!
Julie Kagawa miała świetny pomysł na ogólna fabułę. Każdy wie jak wygląda elf, ale tak ciężko teraz znaleźć książkę o tej tematyce. Cieszy mnie, że Autorka postanowiła odświeżyć tematy książek młodzieżowych.

Cały świat wykreowany przez autorkę wydaje się dobrze przemyślany, choć w połowie książkę naszły mnie myśli, czy wszystko nie jest nazbyt  schematyczne? Dobro- zło, zima- lato, ciepło- chłód... a do tego magiczna kraina niszczona przez niepamięć i brak fantazji u ludzi. Wydaje mi się to dużym minusem, ale ostatecznie do przełknięcia.
Zaczarowała mnie atmosfera powieści i niektórzy bohaterowie. Postaciami które szczególnie ujęły mnie za serce był Grimalkin- umiejący mówić kot i Ash- Mroczny Książę. Oni wydawali mi się wraz z Pukiem najbardziej odstawać od reszty, ale co do Robina Koleżki to jakoś szczególnie nie pałam do niego sympatią. Nie wiem dlaczego.
Kolejnym plusem jest to, że w Paranormalach które teraz czytamy rzadko Autorzy prezentują nam oddzielny świat. Najczęściej w takich książkach tylko niektóre elementy są fantastyczne, a w Żelaznym Królu jesteśmy świadkami poznania przez główną bohaterkę zupełnie innej cywilizacji, zupełnie innego życia.
Oczywiście w tej lekturze również znalazł się wątek romantyczny, ale nie był najważniejszy i to nie na nim opierała się fabuła, tak jak to najczęściej jest.

Wydaje mi się, że książka jest naprawdę pozycją wartą uwagi. Wprowadzi powiew świeżości do każdej domowej biblioteczki. Dzięki jej oryginalności z niecierpliwością wyczekuje kolejnej części i serdecznie wszystkim polecam! Wkroczcie do świata elfów, a nie pożałujecie!

Moja ocena: 8/10

piątek, 8 lipca 2011

Akademia Wampirów- Richelle Mead



Autor: Richelle Mead
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 336

Wampiry powoli wychodzą z mody. Czytelnicy coraz rzadziej sięgają po książki o tej tematyce, bo panuje na rynku ich przesyt. Ile można czytać o piciu krwi, szybkości, sile i nieśmiertelności? Aktualnie nie sięgam po takie książki bez pochlebnych recenzji albo polecenia przez moich znajomych. Z "Akademią Wampirów" spotkałam się już półtorej roku temu, ale przed przeczytaniem kolejnych części wypadało odświeżyć pamięć o Akademii.

Tytułowa Akademia Świętego Władymira naucza dwa rodzaje wampirów. Moroje- wampiry czystej krwi próbują opanować jak najlepiej wybrany przez siebie żywioł i udoskonalać swoją władze nad nim. Mimo swoich możliwości nikt nie uczy ich walczyć. Są tylko arystokratami liczącymi na ochronę dampirów. Te zaś szkolone są od najmłodszych lat do walk i obrony morojów. W ich żyłach  płynie wampirza, ale też ludzka krew. Nie boją się słońca, nie odżywiają się tak jak ich podopieczni. Są stworzeni, aby w razie potrzeby oddać życie za moroja.

Rose Hathaway jest dampirem. Odkąd pamięta przyjaźni się z wysoko postawioną w hierarchii wampirów Lissą. Dziewczyny są połączone dziwną więzią, dzięki której Rose odczuwa emocje swojej podopiecznej i potrafi przenikać do jej umysłu- widzieć przez chwilę świat jej oczami.
Dampirka przeczuwa, że Lissie grozi niebezpieczeństwo, dlatego też obie uciekają z Akademii i przez dwa lata żyją wśród ludzi. Pewnego dnia strażnikom uczelni udaje się odszukać dwie uciekinierki i dziewczyny znów są skazane na dalszą naukę. Rose ma duże zaległości, a jeżeli w przyszłości chce zostać strażniczką najlepszej przyjaciółki musi to w szybkim tempie nadrobić. Pomaga jej w tym przystojny i wydaje się niezwyciężony, Dymitr. Mężczyzna jest o siedem lat starszy od Rose, ale mimo różnicy wieku rodzi się pomiędzy nimi uczucie, którego żadne z nich nie potrafi stłumić.

Muszę się przyznać, że zanim napisałam tą recenzję, to już przeczytałam kolejne dwie części (recenzje wkrótce). Nie mogłam się powstrzymać. "Akademia Wampirów" uzależnia! Dlatego nie wiem jak to zrobię, ale muszę namówić mamę aby kupiła mi kolejną książkę w tym miesiącu. To będzie walka z wiatrakami, ale warto spróbować. Muszę przeczytać kolejną część!
Jestem tak bardzo zachwycona ta serią, że nie mogę przestać o niej myśleć. Wciągnęłam się w ten świat i tak trudno było mi wrócić do rzeczywistości... Co prawda opis wydaje się... tandetny, no bo ile można czytać o wampirach? Jednak książka potrafi spędzić sen z powiek.
Dzięki niesamowitym bohaterom ta powieść można 'wciągnąć', nie przeczytać. Rose, jako narratorka wydaje mi się tak wspaniałą postacią, że nie pamiętam kiedy taką sympatią pałałam do główna bohaterka. Najczęściej mam do nich respekt i wydają mi się za bardzo idealne. Rose ma swoje wady, ale jej zachowanie, sarkazm i arogancja wszystko rekompensują.
Co do Lissy, to w pierwszym tomie lubiłam ją. Ale w następnych częściach.. zmieniłam o niej zdanie.
Ach, i oczywiście Dymitr! Trafnie Autorka stworzyła pomiędzy nim i Rose taką różnicę wieku. Nie jest to nastolatek, zna złe strony życia, ale i dobre. Praktycznie ideał.

Richaelle Mead potrafi Czytelnika zaskoczyć dużą ilością akcji i niesamowitymi zwrotami. Jednego jestem pewna: Przy Akademii nie da się nudzić. Jestem oczarowana tym światem i nie wiem co zrobię, aby przeczytać czwartą część. Zdecydowanie polecam, polecam, polecam!

Moja ocena: 10/10

wtorek, 5 lipca 2011

Monster High- Lisi Harrison



Autor: Lisi Harrison
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 275

Ludzie coraz częściej cenią sobie oryginalność. Nie chcą wyglądać i zachowywać się jak inne osoby, chcą wyróżniać się z tłumu. Niektórzy przybierają styl, który z daleka krzyczy "Hej! Ty jestem!". Jednak czasem oryginalność jest źle postrzegana w oczach innych. Czasem bycie sobą wzbudza wśród znajomych negatywne emocje. Niekiedy pokazywanie swojego prawdziwego 'ja' spotyka się z naganą otoczenia. Więc co ma powiedzieć dziewczyna która przez swój wygląd byłaby skazana na wieczne potępienia, a ludzie uciekaliby przed nią z krzykiem?

Melody Carver uwielbia śpiewać. Kocha muzykę i wiele by dała, aby wolny czas zawsze spędzać na oddawaniu się swojej pasji. Jednak nie jest to możliwe, ponieważ dziewczyna cierpi na astmę. Z powodu jej choroby, wraz z siostrą i niesamowicie bogatymi rodzicami przeprowadza się z Beverly Hills do małego miasteczka Salem w Oregonie. Melody nie dawno przeszła operację plastyczną na garbaty nos. Dzięki temu, że jej tata jest cenionym chirurgiem dziewczyna wygląda jak modelka z okładek młodzieżowych magazynów. Jednak dla niej nie liczy się wygląd. Nigdy się nie liczył. Bohaterka ceni sobie osobowość ludzi, a nie ich urodę. Już pierwszego dnia w nowym mieście poznaje uroczego i jednocześnie dziwnego chłopaka- Jacksona. Ale czy pod jego niesłychanie częstymi wahaniami nastroju nie kryje się jakaś tajemnica?

Frankie Stein jest mieszkanką Salem od urodzenia. Czyli od kilkunastu dni. Została stworzona przez ojca i matkę... w nieco inny sposób niż normalne dzieci. Jest wnuczką samego Frankesteina i jest z tego dumna. Ma miętowo zieloną skórę i kawałki ciała zszyte szwami. Dziewczyna ma iść do szkoły dla 'normalsów'- zwykłych ludzi. Ale frustruje ją, że rodzice nie pozwalają jej iść w swoim normalnym wyglądzie tylko każą zakładać jej dziwne przebrania: golfy, kombinezony, szale, szaliki i tone makijażu, który zakrywa jej naturalny odcień. Rodzice starają się jej wytłumaczyć, że nie może się inaczej pokazywać w mieście, ale dziewczyna nie wierzy, że taka nietolerancja występuje w tym gatunku. Przecież ona nikomu nic nie zrobiła i nie ma zamiaru zrobić...

Jak się łatwo domyślić, tej powieści nie można położyć na półce pt. ,,Ambitne lektury". Jest to lekka książka na jeden dzień, która dostarcza niesamowicie dużo rozrywki. Pełna humoru i niebanalnych porównań powieść która automatycznie poprawia humor.
Przez swoją małą obszerność można się z nią uporać w jeden dzień, nie żałując ani chwili. Nie wyobrażam sobie, ze można przy niej nie wybuchnąć śmiechem, albo przynajmniej się nie uśmiechnąć. Bohaterowie byli bezbłędnie skonstruowani, gdyby nie te barwne postacie książka byłaby... krótko mówiąc "głupia".

Fabuła wydaje się poruszać problemy nietolerancji w ówczesnym świecie. Nie mam pewności, czy taki cel postawiła przed sobą Autorka, ale ja to tak odebrałam. Ludzie boją się tego, czego nie znają, nawet nie próbują tego poznać. Ktoś z pozoru inny wydaje się "gorszy", nie wart spędzania z nim czasu, lub przyjaźni.
Frankie starała się udowodnić światu, że nie jest groźnym potworem, za jakiego wszyscy ją uważają. Jest po prostu 'inna'.
Narracja jest prowadzona w trzeciej osobie, ale każdy rozdział, na zmianę przedstawia życie Melody i Frankie. Dzięki temu lepiej poznajemy obie bohaterki, a te same zdarzenia, możemy zobaczyć z różnych perspektyw.

Wydaje mi się, że nie mogę tej lektury polecić starczym Czytelnikom. Nie wiem czy tak jak ja odebraliby ten wydaje się 'banalny światek'. Mi się on strasznie spodobał. Jednak wszyscy którzy szukają na kilka godzin rozrywki i lekkiej przygody bez potrzeby analizowania fabuły, z pewnością nie zawiodą się "Monster High". Mi przypadła ona do gustu i czekam na kolejne przygody bohaterów, które ukazać się mają już jesienią!

Moja ocena: 7,5/10 (pierwszy raz dałam połówkę, bo nie mogłam się zdecydować)

Książkę do recenzji otrzymałam od wydawnictwa Bukowy Las! Za co serdecznie dziękuję!

poniedziałek, 4 lipca 2011

Miasto Upadłych Aniołów-Cassandra Clare







Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: Mag
Ilość stron: 334

Gdy potwierdzona została wiadomość, że seria Dary Anioła zostanie kontynuowana, wszyscy fani twórczości Cassandry Clare zastanawiali się, czy to nie będzie jedna wielka pomyłka. Osobiście odkładałam przeczytanie tej części do maksimum. Pamiętam, że kończąc "Miasto Szkła"- trzeci tom, myślałam że była to idealnie skończona seria i na zawsze pożegnam się z tymi niesamowitymi bohaterami, a w szczególności z Jace'em. Ale czy żałuje, iż pani Clare postanowiła dalej pisać dobrze nam znana historię Nocnych Łowców? Trudno stwierdzić.

Minęło sześć tygodni od wielkiej bitwy. Od śmierci małego Max'a, Valentina, od śmierci Sebastiana i wskrzeszenia przez Anioła Jace'a. pozornie wszystko dobrze się układa. Clary jest szaleńczo szczęśliwa ze swoim ukochanym, Simon spotyka się z dwoma pięknymi dziewczynami, które nic o sobie nie wiedzą, Jocelyn ma poślubić Luka. Ale ciemne moce nie śpią, wszystko co na pozór wydaje się normalne, wcale nie musi takie być.
"Coś" złego dzieje się z Jace'em. Clary przestaje dostrzegać w nim dawne zachowanie, dawną postawę. Chłopak się zmienił, nie trudno to zauważyć. Ale nikt nie pomyślał, co tak naprawdę się z nim dzieje...
Chodzący za Dnia- Simon Lewis ma coraz większe problemy ze swoim wampiryzmem. Sądził, że może żyć normalnie, myślał że nic w jego stosunkach z bliskimi się przez to nie zmieni. Ale czy na pewno?

Po skończeniu tego tomu jednego jestem pewna: Ale się działo! Cassandra Clare nie omieszkała się od postawienia przed bohaterami nowych, przerażających i smutnych problemów. Jak zwykle w Darach Anioła, jedno wydarzenie powoduje fale następnych, niekoniecznie szczęśliwych. W trakcie czytanie nawiedzały mnie myśli w stylu "Czemu Autorka nie da im już spokoju?". Czułam się tak, jakby  przed moimi oczami męczeni byli przyjaciele, którzy dużo się już w życiu nacierpieli.
Miasto Szkła skończyło się w odpowiednim momencie, więc nie wiem, czy MUA było konieczne. Jednak Autorka końcem książkę zmusiła mnie do kupienia następnej części.

Co do bohaterów, to obdarzyłam sympatią Simona, choć nie przepadałam za nim od początku serii. Zawsze mnie denerwował i wydawał mi się trochę niepotrzebny... Ale teraz widzę jak ważną role odgrywa w Darach i wiem, że bez niego te książki nie byłyby takie same.
Spodobał mi się również nowy bohater- Jordan. Ciekawie Autorka 'wkręciła' go w akcje. Dobrym posunięciem było stworzenie tej postaci, bo jego perypetie z byłą dziewczyną powodowały u mnie uśmiech.
Oczywiście nie mogę zapomnieć o Jace'u. Jace, Jace, Jace... Nadal jest moim ulubionym bohaterem, ale po MUA mogę powiedzieć tylko: ale mi go szkoda! Uwielbiam go. Jego arogancje, pewność siebie i ciągły sarkazm. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć, że bez niego do Darów Anioła by mnie prawie nie ciągnęło.
Bohaterowie są największym plusem tej kontynuacji. Tak mi tych postaci brakowało! Stęskniłam się za nimi.

Po część kolejną sięgnę na pewno. Nie wyobrażam sobie, aby było inaczej. Dary Anioła to jedna z moich ulubionych serii i chyba na razie się to nie zmieni. Pani Clare ma niewyobrażalnie dużo pomysłów i niesamowitą wyobraźnie. Czytając o wykreowanym przez nią świecie, aż ciężko sobie wyobrazić, że świat Nocnych Łowców nie istnieje naprawdę. Polecam wszystkim! Nie zniechęcajcie się słabymi okładkami, bo one nie oddają wartości tej niesamowitej serii.

Moja ocena: 9/10

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Las zębów i rąk- Carrie Ryan



Autor: Carrie Ryan
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Ilość stron: 345

Ludzie bardzo często przywiązują się do miast, miejscowości w których mieszkali w dzieciństwie, urodzili się tam. Jest to ich mała lokalna ojczyzna, darzą ją ogromnym sentymentem i miłością. Lubimy tam przebywać, ponieważ to tam przeżywaliśmy pierwsze sukcesy i gorycz porażek. Taki Nasz mały świat. Znamy tamtejszych ludzi, mamy przyjaciół, znajomych, rodzinę... Ale w głębi duszy zawsze chcemy czegoś więcej. Chcemy zobaczyć świat, poznać inne kultury, innych ludzi. Więc co by było, gdybyśmy z góry byli skazani na wieczne życie w swoim mieście? Gdyby określony teren okalała siatka, przez którą nie sposób się przedostać? Gdyby po drugiej stronie ogrodzenia czekała na Nas śmierć, a nasza chęć poznania świata i tak by się nie zmniejszyła?

Główną bohaterka, a zarazem narratorką jest Mary. Dziewczyna goniąca za marzeniami, które nie mają prawa się spełnić. Najbardziej na świecie, chce zobaczyć ocean. Poczuć na języku słoną wodę, wiatr który rozwiewa jej włosy... Chce usłyszeć szum fal rozbijających się o brzeg. Ale to jest niemożliwe, ponieważ jej wioskę otacza siatka, zapewniające względne bezpieczeństwo i nie pozwalająca nikomu dostać się do środka.. ani nikomu stamtąd wyjść.
Nieuświęceni czekają na ofiarę. Pragną mięsa, zniszczyć ostatnie żywe dusze na kuli ziemskiej. Nie znają bólu, nie wiedzą co to współczucie. Jedyne czego pragną to zabić. Jedno ugryzienie i już po tobie. Chwila nieuwagi i zostaniesz pozbawiony duszy, zostaniesz Nieuświęconym.
Mary na skutek wydarzeń trafia do Siostrzeństwa. Grupy zakonnic które sprawują pieczę nad wioską. One zapewniają bezpieczeństwo i tak zwane dobre życie. Głoszą, że nie ma już ludzi na świecie, są ostatnimi i w ich rękach leży przedłużenie ludzkiego gatunku. Jednakże mają swoje tajemnice. Tajemnice za których wyjawienie trzeba zapłacić najwyższą karę. Życie.
Jedno wydarzenia może zmienić wszystko. Mary stanie przed wyborami, które mogą zadecydować o życiu lub śmierci. Będzie musiała wybierać pomiędzy miłością a obowiązkiem. Ale wszystko ma swoją cenę.

"Las Zębów i Rąk" wydaje mi się taki inny na tle książek fantasty. Jest to powieść tak oryginalna, że nie pozwala się od niej oderwać. Tak jak napisała to Cassandra Clare, Las Zębów i Rąk łączy w sobie horror i piękno. Ta powieść ma w sobie klimat grozy i napięcia. Czasem bałam się przekręcić kolejną stronę, bo Autorka wymyślała coraz to nowsze dramaty i nie bała się uśmiercać bohaterów.
Świat stworzony przez Carrie Ryan wydaje się nie mieć dobrej strony. Wszystko spowija mgła strachu, smutku i napięcia. Nieuświęcenia czyhają na nowe ofiary, przez co bohaterowie cały czas są krok od śmierci. Te przerażające potwory nie odpuszczają, nie pozwalają odetchnąć. Nawet Czytelnik wydaje się przez nich przytłoczony. Da się wyczuć chłód ich ciała, ich odór. Można usłyszeć ich jęki, których dźwięk przeszywa do szpiku kości.  

Jedyny minus tej książki to schemat "dwóch chłopaków, jedna dziewczyna", a na domiar złego oni są braćmi. Przywodzi mi to na myśl Pamiętniki Wampirów, więc nie jestem tego zwolenniczką. Mimo tego małego uszczerbku książkę przeczytałam w jeden dzień i nie żałuje ani chwili z nią spędzonej.
Wydaje mi się, że dzięki tylu powieścią antyutopijnym rynek książek młodzieżowych się odradza i zostawia czasy wampirów dawno w tyle. Ogromnie mnie to cieszy, bo jeśli więcej książek będzie takich jak Las Zębów i Rąk to rzesza moli książkowych stanowczo się powiększy.

Oczywiście polecam powieść Carrie Ryan. Chyba nie mogło być inaczej. Jeśli szukacie wyjątkowej powieści, która zaskakiwać Was będzie z każdą kolejną stroną, to "Las Zębów i Rąk" nieodzownie jest taką książką. Mimo, że jest przydzielona do książek dla młodzieży, moim zdaniem nadaje się również dla starszych Czytelników.
Więc nie bój się. Przygoda w Lesie Zębów i Rąk wcale nie musi być śmiertelna.

Moja ocena: 10/10  

sobota, 25 czerwca 2011

Wschodzący księżyc- Keri Arthur



Autor: Keri Arthur
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Ilość stron: 439


Patrząc na okładkę "Wschodzącego Księżyca" autorstwa Keri Arthur, przeleciało mi przez myśl ,,Znów to samo". Gdzie się nie obejrzymy, wszędzie wampiry. Przepych na rynku książkowym, powoduje niechęć coraz większej rzeszy czytelników do powieści wampirzych, ale również tych o wilkołakach czy upadłych aniołach. Patrząc na tą okładkę mnie również ogarnęła niechęć. Nie spodziewałam się czegoś nowego, nie sądziłam, że w ten temat można wdrążyć jeszcze tyle nowego. Jak bardzo się myliłam?

Główna bohaterka, Riley Janson w ciągu dnia pracuje w biurze Departamentu Innych Ras w Melbourne. Jak się domyślacie, nie jest to zwykła kobieta, bowiem skrywa ona tajemnice... jest pół wampirem pół wilkołakiem. Jej życie bardziej przypomina egzystencje wilkołaka, ale po ojcu odziedziczyła kilka cech wampirzych, takich jak: zmienianie się w cień, czy telepatia. Jej brat bliźniak Rhoan, nie licząc wyglądu jest jej  przeciwieństwem. Przypomina bardziej wampira, ale niestety nie omija go również przekleństwo jakie ciąży na gatunku jej matki- księżycowa gorączka.
W każdym miesiącu, przez jeden tydzień Riley jest praktycznie wyłączona z normalnego życia. Rozpala ją  pożądanie, którą złagodzić może jedynie... seksem. To nawiedzające ją cały czas uczucie, może jej uniemożliwić normalne funkcjonowanie, ale gdy w grę wchodzi Rhoan, Riley jest gotowa zrobić wszystko by uratować go i zapewnić mu bezpieczeństwo. Nie wie, że w szeregach bliskich ludzi są tacy, których nie obchodzi jej życie i przyszłość. Nawet przyjaźń może być fałszywa, gdy w grę wchodzą pieniądze.
Los nie szczędzi kobiecie dziwnych przygód, więc gdy pewnej nocy wraca z klubu do domu widzi na swoim progu nagiego wampira. Jest on najbardziej pociągającym mężczyzną jakiego kiedykolwiek widziała, ale nie jest prezentem dla Railey. Mężczyzna ma swoje sekrety i problemy, co zdaniem kobiety, czyni go jeszcze bardziej pociągającym.

"Wschodzący Księżyc", jest pierwszą z ośmiu tomów serii Zew Księżyca. Wielokrotnie nagradzana autorka, wykazała się oryginalnością i pokazała, że z tematu o wampirach i wilkołakach, da się jeszcze coś wymyślić. Udowodniła, że utarty wcześniej schemat i naturę tych sworzeń, można jeszcze zmienić. Nigdy nie wyobrażałam sobie wilkołaków, jako ludzi 'lekkich obyczajów'. Keri Arthur zmieniła nieco moje poglądy, jednak chyba za to bym Jej nie podziękowała.

Jak pewnie wiecie we "Wschodzącym Księżycu" nie brakuje scen erotycznych, co u młodzieży w wieku poniżej 16 lat, może powodować niesmak, a nawet obrzydzenie. Dlatego uważam, że książkę mogę polecić trochę starszym osobom, a z pewnością spodoba wam się wizja Autorki.
Czas w powieści jest obsadzony w przyszłości. Wiemy, że nie jest to już XXI wiek, ale nie znamy dokładnej daty. Technologia jest tam bardzo dobrze rozwinięta, a nawet prowadzone są badania, które ludzie starają się zrozumieć i ziścić w ówczesnych czasach. Ludzie wiedzą o istnieniu stworzeń paranormalnych, a świat wydaje się funkcjonować na nieco innych zasadach, niż ten teraźniejszy.

Z pewnością zauważyliście, że wydawnictwo Erica stworzyło bardzo ładne okładki. Oryginalne się do nich nie umywają, a książka pięknie wygląda na półce.
Ostatecznie powieść jest godna polecenia, ale nie jest to zbyt ambitna lektura. Wydaje się wręcz idealna na wakacje i na odpoczynek w promieniach słońca!

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz książki do recenzji, dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica!

      

niedziela, 19 czerwca 2011

Hyperversum- Cecilia Randall



Autor: Cecilia Randall
Wydawnictwo: Esprit
Ilość stron: 743

Z biegiem lat technologia przekracza niewiarygodne granice. Ludzie tworzą coś, o czym kilkadziesiąt lat temu nasi przodkowie nawet nie marzyli. Stworzyli internet, telewizor, małe telefony komórkowe, komputery... i co za tym idzie gry komputerowe. Każdy z Nas z pewnością przeżyła nie raz przygodę ze bohaterami opowieści podsyłającej nam przez informatyków i innych speców od komputerów. Jeśli gra nas wciągnie potrafimy przesiedzieć przy niej godzinami zatracając się w niesamowitym świecie pełnym przygód i niebezpieczeństw, których jak jesteśmy pewni nigdy nie doświadczymy. Ale czy na pewno? Co jeśli niewinna zabawa "wciągnie" cię dosłownie?

Daniel i Ian są przybranymi braćmi, którzy namiętnie podzielają swoją miłość do gier RPG, a konkretnie do fenomenu jakim jest Hyperversum . Wirtualny świat jest przedstawiony zadziwiająco dokładnie. Dzięki wizjerowi 3D, okularom, mikrofonowi i specjalnym rękawiczką człowiek czuje się jakby został przeniesiony do wybranego przez siebie miejsca w wybranym czasie. Dla chłopaków jest to jedynie niewinna, rozluźniająca gra, która nagle zmienia ich życie na zawszę.
Chłopcy zapraszają do wspólnej rozgrywki również przyjaciół, nie wiedząc, że każdy ich ruch jest kierowany przez przeznaczenie, które musi się wypełnić.
Po awarii systemu czworo przyjaciół ze zdziwieniem zdaje sobie sprawę, że nie są już tylko postaciami w grze. To nie jest grafika komputerowa, a oni nie potrafią wrócić do domu. Hyperversum przeniosło ich do XIII-wiecznej Francji, jednocześnie oddzielając ich od dwójki zaginionych kompanów. Co się stało? Jak to możliwe, że zwykła gra RPG przerzuciła ich o 800 lat wstecz?
Jedno jest pewne- przyjaciele będą musieli się przystosować, jeżeli chcą przeżyć. To nie jest już XXI wiek, a oni nie są zwykłymi młodymi ludźmi. Teraz są więźniami średniowiecza, którzy bez własnej woli podążają ścieżkami wyznaczonymi im przez los.

Pierwsze wrażenie po zobaczeniu Hyperversum? Pomyślałam "Ale to ogromna książka!". Ta licząca prawie 750 stron powieść zapowiada przygodę na wiele godzin, ale nie spodziewałam się, że ta przygoda, aż tak przypadnie mi do gustu! Na półkach domowej biblioteczki mam wiele historycznych książek, dlatego po przeczytaniu opisu z okładki sądziłam, że czekają mnie kolejne męczarnie z rycerzami i ich giermkami. Rzeczywiście byli tam oni, ale za nic w świecie nie mogę nazwać tego męczarniami.

Już sama oprawa graficzna wprowadza w zachwyt. Książka jest podzielona na cztery części, gdzie każda zaczyna się zdjęciem jednego z bohaterów, którego potem miniatura rozpoczyna kolejne rozdziały. Osobiście nie mogłam się napatrzeć na tak klimatyczne wprowadzenie w powieść, wydaje się, że jest ono wręcz idealne! Następne kartki, mimo obszerności lektury praktycznie same się przekładały, a momentami dziwiłam się, że przeczytałam już tak dużo.

Jak to pewnie większość z Was zauważyła we wszelakich powieściach dużo rolę odgrywają dobrze skonstruowanie bohaterowie. Nie mogą one działać na nerwy Czytelnika, ani nie być samymi imionami. Oczekuje się od postaci realności, sentymentu do niej i możliwości jak najlepszego wcielenia się w jej przygody. To wszystko dają nam bohaterzy Hyperversum. Zawsze odczuwałam smutek rozdzielając się z nimi nawet na kilka minut. Mimo narracji trzecioosobowej, Autorka wplatała myśli poszczególnych bohaterów, zdobywając tym moją sympatię, ponieważ dzięki temu łatwiej jest poznać tok myślenia danej postaci i zdecydować się, czy darzyć ją sympatia, czy może jednak nie.

Cecilia Randall nie szczędziła również licznych zwrotów akcji, po których (dosłownie) zapierało mi dech w piersiach. Jak z pewnością się domyślacie polecam tą książkę z ręką na sercu. Co prawda, jest tam kilka nużących momentów, ale koniec wszystko po stokroć rekompensuje, bo nawet mnie on zaskoczył, a wyobraźnie mam ogromną. A więc, jeszcze raz polecam i zachęcam do przeczytania!

Moja ocena: 9/10  

Książkę do recenzji otrzymałam od wydawnictwa Esprit, za co serdecznie dziękuję!
    

"Coś tam" o mnie.;)

Ostatnio wszyscy na swoich blogach opowiadają o sobie osobiste rzeczy, więc mnie też wciągnięto w tą zabawę.;) Zaprosiła mnie do niej Sihhinne ,więc czas 'coś' Wam ujawnić z mojego zwariowanego życia.


Zdjęcie było robione rok temu, więc mam trochę dłuższe włosy.:)


1.Informację ogólne hmm... chodzę do gimnazjum i mam 15 lat. Po wakacjach idę do trzeciej klasy, więc czeka mnie w tym roku wybór liceum. Mam 161 cm wzrostu i wagę nieprzekraczającą 47 kg. xD Mam błękitne oczy i brązowe włosy do ramion. Jak pewnie każdy z Was mam świra na punkcie książek. W domu mam ich pełno! Dosłownie, tak około 3 tysięcy. Większość z nich ogranicza się do historii sztuki, teatru, powieści historycznych itd. Odziedziczyliśmy je po cioci, więc niektóre z nich mają ponad 150-200 lat, ale to są oczka w głowie mojej mamy- jej skarb.

2.Od siedmiu lat chodzę na karate. Mam brązowy pas i na osiemnastkę mam zamiar zdawać na czarny. Nie jest to możliwe wcześniej, ponieważ mając czarny pas człowiek jest odpowiedzialny za wyrządzone komuś szkody i odpowiadałabym za niego, tak jakbym nosiła przy sobie broń. Mimo niskiego wzrostu uwielbiam walczyć. Jestem w tym najlepsza w sekcji i nikt nie chce się ze mną zmierzyć w 'wolnej walce'.Moim przeciwnicy mówią, że na macie zachowuje się jak pitbull, bo wtedy daje upust całej złości i walczę dopóki sensej nie każe mi zejść. Co dziwne mimo mojej miłości do walk jestem bardzo dziewczęca. Pozory mylą, a dużo ludzi przekonało się o tym poznając mnie bliżej.

3.Co jakiś czas mam nową  'fazę'. Stan, w którym popadam w uwielbienie na dany temat. Kilka lat temu był to ,,Zmierzch" i ogólnie książki o wampirach. Chciałam być wampirem, mieć super szybkość, super siłę i super wygląd. Przeszło mi po jakimś roku, kiedy co druga dziewczyna uwielbiała Edwarda tylko przez film, nawet nie czytając książek. Potem nadeszła pora na Harry'ego Potter'a. Zawsze go lubiłam, ale po przeczytaniu wszystkich książek z tej serii nawet zrobiłam sobie różdżkę i biegałam po domu wykrzykując wszelakie zaklęcia. xD  Aż w końcu faza na serie GONE zmusiła mnie odkładania żywności, gdyby nagle zaczął się ETAP. Niestety, moja oszczędność ograniczała się do trzech batonów (2 marsy, twix), lizaka i puszki brzoskwiń. Co w gruncie rzeczy i tak po jakimś czasie zjadłam.;p

4.Często słyszę, że "moją głupota nie zna granic". Taa... jestem trochę pokręcona, ale żeby aż  tak? Wiem jedno, jak dopadnie mnie 'głupawka' to jestem nie do życia. Najgorzej jest w szkole, ponieważ potrafię położyć się na korytarzu i płakać ze śmiech z byle powodu. Ostatnio miałam tak na boisku i o mało co, bym to przepłaciła oberwaniem piłką w głowę. Ale wiecie co? Jak dostaję głupawki to mam fajne pomysły. Nagle w umyśle robi mi się spokojnie i podejmuje decyzje spontaniczne, które potem przepłacam najczęściej kolejną salwą śmiechu!

5.Doszłam do wniosku, że moja wyobraźnia mnie zabija. Naprawdę! Przez książki które przeczytałam mam jakieś urojenia.;) Mama mówi, że z tą fantazją powinnam napisać książkę, więc od jakiegoś czasu skrobie sobie jakiś paranormal. Potrafię się sama straszyć. Widzę cień, albo coś w tym stylu i nagle paraliżuje mnie strach, bo umysł przysyła mi chore myśli. Doszłam do takiego poziomu, że czasem boje się sama zejść na dół do łazienki. Po prostu wtedy adrenalina uderza mi do głowy i opanowuje mnie całą.

6.Przyszłość. Mama coraz częściej mnie pyta kim chce zostać w przyszłości? Ale gdy jej odpowiadam mówi, żebym sobie nie robiła żartów. No co ja na to poradzę, że chce być gangsterem? Moje pomysły= dużo przekrętów= dużo kasy= dużo książek! Kiedyś miałam fazę na terrorystę, a potem na płatnego morderce, ale doszłam do wniosku, że nie umiałabym zabijać z zimną krwią, jeżeli nie byłabym  do tego zmuszona.

7.Nienawidzę zapachu samochodu. Tego jak każdy samochód pachnie w środku. Każdy inaczej, a jednak podobnie. Słabo mi się robi na samą myśl o tym. Mam jakąś mannie na tym punkcie, bo gdy tylko wsiadam do auta rozsuwam szyby, po prostu nie mogę tego wytrzymać. Ten zapach dochodzi do moich wnętrzności, czuje go w gardle i w płucach... Fuuj.

8.Uwielbiam piłkę nożną. Jest to jedyny sport, który na W-Fie jakoś znoszę. Przez całą podstawówkę  grałam w nogę z chłopakami, kiedy dziewczyny z mojej klasy biegały, albo robiły jakieś inne nudne rzeczy. Niestety, w gimnazjum zmienił mi się nauczyciel i już na to nie pozwala.;/ Nienawidzę siatkówki! Gdy widzę jak leci na mnie piłka nie wiem jak w nią uderzyć. xD Ale i tak gorsze są biegi. Omg! Zawsze błagam wuefistę o wyrozumiałość i zakończenie tych męczarni... Niestety mam taki dziwny odruch gdy tylko ktoś krzyknie start, wtedy nie mogę zostać w tyle i zawsze jestem pierwsza. Co oczywiście potem przepłacam zawodami, na które jestem ku mojemu zdziwieniu zawsze wysyłana.

9.Uwielbiam czekoladę! Moje uwielbienie nie ogranicza się to zjedzenia batonika na dzień i odpuszczenia sobie... Moje uzależnienie od słodyczy wiąże się z bólem fizycznym! Po prostu, gdy w zasięgu ręki widzę czekoladę to nie mogę się powstrzymać by po nią nie sięgnąć. Kilka razy przechodziłam na dietę, aby nie schudnąć, ale lepiej się odżywiać, ale po max. 2 dniach dawałam za wygraną i sięgałam nawet po zwykły cukier...

10.Lubie złych, niegrzecznych chłopców. Nigdy nie podobali mi się chłopaki którzy starają się przypodobać nauczycielom, być najlepszym, najgrzeczniejszym i w ogóle cud miód i orzeszki. Grrr.. Wole jak chłopak często się bije, wie czego chce i stara się dążyć do wyznaczonych sobie celów.

11. Jestem strasznie leniwa! Jej... Jak ja nienawidzę się uczyć.:D Co dziwniejsze nie potrafię tego robić, choć dużo osób uważa mnie za kujona, bo mam tak dobra oceny. Co roku mam czerwony pasek i nie wiem co zrobię, kiedy skończy się to w liceum.

Sądzę, że czegoś się o mnie dowiedzieliście.;) Ja zapraszam do zabawy  Rosemary  i Kobra.:) Dziewczyny, czas podzielić się z nami swoim życiem.:D

czwartek, 16 czerwca 2011

Stosik 2- Czerwiec

Już połowa miesiąca, a ja nie miałam czasu wkleić mojego stosiku! Jakoś wcześniej o tym nie pomyślałam, ale nie przedłużając, oto on:




Od dołu:
1. "Jutro 2 W pułapce nocy" John Marsden- wygrałam w konkursie organizowanym przez wydawnictwo Znak .recenzja
2."Córki Księżyca: bogini nocy, w zimnym ogniu" Lynne Ewing- wygrałam w konkursie na LubimyCzytać.pl . Dziękuję!
3."Akademia Wampirów" Richelle Mead- własny zakup na Naszej Księgarni.:)
4."W Szponach Mrozu" Richelle Mead- jak wyżej.^^
5."Pocałunek Cienia" Richelle Mead- jak wyżej.^^
6."Z ciemnością jej do twarzy" Kelly Keaton- do recenzji od wydawnictwa Znak. Dziękuję!recenzja
7."Wschodzący Księżyc" Keri Arthur- do recenzji od Instytutu Wydawniczego Erica. Dziękuję!
8."Całując Grzech" Keri Arthur- jak wyżej.^^
9."Zimowy Monarcha" Bernard Cornwell- jak wyżej.^^
10."Excalibur" Bernard Cornwell- jak wyżej.^^
11."Nieprzyjaciel Boga" Bernard Cornwell- jak wyżej.^^
12."Ostatnie Królestwo" Bernard Cornwell- jak wyżej.^^recenzja
13."Zwiastun Burzy" Bernard Cornwell- jak wyżej.^^
14."Hyperversum" Cecilia Randall- do recenzji od wydawnictwa Espirt. Dziękuję! Teraz czytam, więc niedługo recenzja.:D

A więc, szykują się zaczytane wakacje.:)

sobota, 11 czerwca 2011

Jutro2 w pułapce nocy- John Marsden



Autor: John Marsden
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 269
Premiera: 16 czerwca 2011

Zastanawialiście się może kiedyś co by się stało gdyby z dnia na dzień wybuchła wojna? Gdyby Nasz kraj został zaatakowany przez nieznanych wrogów, a Wy mielibyście jedynie dwa warianty wyboru: stawiać opór albo poddać się bez walki. Czy potrafilibyście zdać się na siebie i podejmować decyzje od których zależałoby Wasze życie? Sytuacja podbramkowa z pewnością zmusiłaby Nas do racjonalnego myślenia albo odebrała zdrowe zmysły. Nikt nie wie jak by się zachował. Ja nie wiem.

Ellie wraz z piątką przyjaciół wciąż nie mają wiadomości o Corrie i Kevinie. Odkąd ta dwójka musiała jechać do szpitala załamani mieszkańcy Piekła spędzają monotonne i nudne dni bezczynnie. Wysadzając w powietrze ważny dla wroga most zrobili coś, czego nie dokonaliby zwykli nastolatkowie. Mimo tego niesamowitego czynu oni wciąż czują się tylko młodymi ludźmi, którzy stracili swoje miejsce na Ziemi i zrobią wszystko aby je odzyskać. Nie uważają się za bohaterów. Chcą tylko pomóc swojemu kraju i wyrwać się z niewoli intruza. Jednak to nie jest łatwe.
W końcu grupce przyjaciół udaje się uzyskać informacje o stanie Corrie. Dziewczyna jest w szpitalu i wciąż przebywa w stanie śpiączki. Natomiast Kevin został porwany i jest przetrzymywany na terenie wystawowym. Wszystko jest nie tak jak być powinno! Spikerzy w amerykańskich stacjach radiowych przekazują straszne informację mówiąc, że na terenie Australii zostaną osiedleni obcy ludzie, z obcego kraju.
Świat zaczyna się oswajać z sytuacją panującą w napadniętym państwie i żyć własnym życiem. Ludzie tracą nadzieje na ucieczkę spod czujnych oczu wrogiej armii. To nie jest ten sam świat, to nie jest ich dom.
Kto by pomyślał, że błysk światła, poświata bijąca od zapalonej lampki może dać tak wiele nadziei. Jednakże gdy podchodząc do okna Ellie zauważa kto mieszka w domach należących do jej sąsiadów, przepełnia ją odraza. Złość, oburzenie i... smutek. Jedno tylko pytanie nasuwa się na myśl. Dlaczego?
Co więcej wojny nie widać końca, a bohaterowie wciąż nie wiedzą co przyniesie im jutro.

,,Przyszłość jest... sam nie wiem, jaka jest przyszłość. To czysta kartka papieru, na której rysujemy kreski, ale czasem osuwa nam się ręka i kreski nie wychodzą tak, jakbyśmy chcieli."*

Gdy tylko otworzyłam paczkę od listonosza i zobaczyła w niej drugą część Jutra przepełniała mnie niewysłowiona radość. Chciałam skakać ze szczęścia. Jedyne czego wtedy pragnęłam to móc zatopić się w lekturze i poznać dalsze losy Ellie i paczki jej przyjaciół. Szkoda, że koniec roku szkolnego uparcie mi to uniemożliwiał. Przeczytałam tą książkę w jeden dzień i byłam bardzo ciekawa, czy John Marsden utrzymał poziom snutej przez siebie historii. Nie zawiodłam się. "Juto2 w pułapce nocy" było lekturą tak samo emocjonującą jak pierwsza część.
Znów jesteśmy świadkami zmaganie się bohaterów z trudnościami jakie stawia przed nimi los. Wojna zawsze będzie pociągała ze sobą ofiary, jednak mnie bardzo nurtuje ile postaci ze swojej serii John Marsden skaże na śmierć.
Powiem tylko, że mimo początkowej bezczynności bohaterowie znów wykazują się wielką odwagą. Mają wiele oryginalnych pomysłów i nie szczędzą nam przerzucania kartek powieści w napięciu i oczekiwaniu na skutki ich czynów.


W tej części Autor dużą uwagę skupiał na miłości Ellie i Lee, ale zasmuciło mnie, że perypetie Fi i Homera odłożył na dalszy plan. Narratorkę- Ellie nie raz nawiedzają wątpliwości czy miłość w czasie wojny jest dobrą rzeczą. Nie wie czy postępuje słusznie angażując się w związek dla którego w świetle wydarzeń byłoby lepiej gdyby nie istniał.
Muszę przyznać, że mimo całego zmieszania wokół Ellie i Lee to Fi i Homer są nadal moimi ulubionymi bohaterami. Wszyscy są inni, mają swój charakter i osobowość, ale to ta dwójka najbardziej przypadła mi do gustu. Są tacy.. barwni. Oprócz tego, że Autor nie przywiązywał większej wagi do ich miłości (wiem mam jakąś mannie na tym punkcie) to nie potrafię znaleźć wad tej książki.
Ręce postaci nie raz zostają naznaczone krwią wroga. Pan Marsden nie boi się zmuszać ich do morderstwa i robienie rzeczy, których normalni licealiści nie byliby w stanie zrobić. To dodaje całej książce smaczku. Dzięki temu nie jest to zwykła książka przepełniona przesłodzonymi i delikatnymi opisami, ale wiarygodny thiller, którego wydarzenia mogą być przeniesione do realnego świata.

Jeśli jeszcze nie zapoznałeś się z serią Johna Marsdena lepiej szybko nadrób ten stracony czas! To naprawdę nie jest książka, która po odłożeniu na półkę idzie w niepamięć. Ona potrafi wyryć sobie kącik w umyśle czytelnika i siedzieć tam przez bardzo długi czas. Nic dodać, nic ująć- tylko czytać!

 Moja ocena: 9/10

* Jutro2 wydawnictwo Znak str. 86

Zrecenzowanie przeze mnie książki było możliwe dzięki wygranej w konkursie na stronie internetowej Wydawnictwa Znak. Bardzo dziękuję za przedpremierowy egzemplarz!

piątek, 10 czerwca 2011

Ostatnie królestwo- Bernard Cornwell



Autor: Bernard Cornwell
Wydawnictwo: Instytut wydawniczy Erica
Ilość stron: 527

Już jako małe dzieci nie raz słyszeliśmy o groźnych i morderczych wikingach. Jeszcze jakiś czas temu przywodząc sobie na myśl tych łupieżców widziałam brodatych mężczyzn, mających na głowie hełmy z rogami i dzierżących w ogromnych rękach topory. Nie wiem czemu, ale przypominali mi oni Obelixa z bajek i filmów ,,Asterix i Obelix''. Jednakże nie zagłębiałam się nigdy w ich historie i zwyczaje, nie wiedziałam jak na swój sposób niesamowici byli to ludzie. Dzięki przeczytaniu ,,Ostatniego królestwa'' dowiedziałam się o nich interesujących rzeczy. Poznałam ich religię oraz obyczaje, przekonałam się o ich chęci walki oraz o tym, że przeznaczenie jest dla nich wszystkim.

Na pierwszych stronach książki poznajemy Uhtreda, który jest jednym z eldormanów na ziemiach anglosaskich. Chłopak od najmłodszych lat był chowany na wojownika, jednak rodzice nie pozwalali mu zapomnieć o wykształceniu. Marzenia młodego Uhtreda zwężały się do bycia wyjątkowym wojownikiem, bohaterem z zasłużoną sławą i honorem.
Dzień, w którym chłopiec (wówczas mając 9 lat) ma wyjechać na pierwszą bitwę w swoim życiu miał być niezapomniany. W istocie był taki, ale nie ze względu na wygraną ojca, tylko przez porwanie. Uhtred nie walczył w bitwie, miał się tylko przyglądać, jednak gdy ludzie ojca zaczęli przegrywać, a z innej strony przybywała wroga armia, rozjuszony chłopiec rusza do ataku. Ten nie przemyślany ruch ratuje mu życie.
Duńczycy czyli wikingowie porywają chłopaka i z zimną krwią zabijają cały wrogi oddział. Od tej pory życie Uhtreda się diametralnie zmienia. Już nie jest tym samym spadkobiercą ziemi, już nie jest zwykłym eldormenem. Teraz jest Duńczykiem.
Chłopakowi zaczyna się coraz bardziej podobać życie z poganami. Poznaje ich zwyczaje, religie i sposób walki. Co więcej, osławieni złą sławą wikingowie zdobywają jego uczucia. Chłopak po długich latach wśród brutalnych Duńczyków wydaje się tam idealnie pasować. To jest jego świat. Jego życie. Ale nie zawsze idzie wszystko tak jak iść powinno, bowiem przeznaczenie jest wszystkim.  

,,Ostatnie królestwo'' jest pierwszym z pięciu tomów serii Wojny Wikingów. Bernard Cornwell, angielski pisarz idealnie wywiązał się z zadania, które podlegało na wprowadzeniu bohatera, odgrywającego znaczącą rolę w historii Anglii, jednocześnie będąc postacią fikcyjną.
W tej powieści  czas pędzi niespodziewanie szybko. Uhtreda poznajemy jako zaledwie dziewięcioletniego chłopca, a rozstajemy się z nim gdy ma on dwadzieścia- dwadzieścia jeden lat. Ze względu na dużą rozbieżność czasową w książce cały czas coś się dzieje.
Jesteśmy świadkami dorastania Uhtreda z małego chłopca, stającego się mężczyzną.

Mimo że, nie przepadam za historią, informację z tej książki wpadają do głowy naprawdę bardzo płynnie. Zauważyłam, że Autor nie skupiał się za bardzo na dokładnym opisywaniu życia głównego bohatera. Gdy nie było żadnej wojny, wtedy akcja przyspieszała, pędzimy rok za rokiem, by zatrzymać się w momencie bitwy. Tak, pole bitwy możemy uznać za ulubioną sferę pana Cornwella. Gdy Uhtred walczył każdy jego cios był dokładnie opisany, Autor nie szczędził też opisów wypruwania wnętrzności, czy przecinania ciała.
Na koniec powiem, że ku mojemu wielkiemu zdziwieniu książka mnie wciągnęła i bardzo mi się podobała. Gdyby nie koniec roku szkolnego i wyciskanie siódmych potów na lekcjach z pewnością już dawno bym ją skończyła. Co prawda jest to książka historyczna, ale to nie znaczy, że jest nudna. Naprawdę polecam wszystkim którzy mają ochotę dowiedzieć się czegoś ciekawego i jednocześnie miło spędzić czas!

Moja ocena: 7/10  

Książkę do recenzji otrzymałam od Instytutu wydawniczego Erica, za co serdecznie dziękuję!

wtorek, 31 maja 2011

KONKURS!!

Sihhinne wpadła na genialny pomysł zorganizowania konkursu! Zaprosiła mnie do współpracy i wraz z Kurushimi zostałyśmy jurorkami. Po wielu naradach uzgodniłyśmy szczegóły i oto jest: KONKURS KSIĄŻKOWY!
Zadanie jest proste. Napiszcie opowiadanie, w którym zawrzecie dowolną postać z powieści paranormal romance. Długość opowiadania-do max. 5 stron w wordzie.
Prace konkursowe przesyłajcie na mojego maila : sihhinne@gmail.comw załączniku dołączcie opowiadanie, a w temacie wpiszcie KONKURS i swój nick. Jeśli nie posiadacie konta na blogspocie to w komentarzu napiszcie że bierzecie udział i podajcie swój nick.
Skoro to konkurs, to bez nagród się nie obędzie:) Zostały one ufundowane przez wyżej wymienione organizatorki a tym samym jury. Wygrać można:
,,Ever" Alyson Noel
,,Naznaczoną" P.C. Cast, Kristin Cat
,,Z Ciemnością Jej Do Twarzy" Kelly Keaton
Konkurs trwa od 31.05 do 19.06. Wyniki zostaną ogłoszone 22.06(na zakończenie roku szkolnego:D)
Wykonałam taki banerek: (wiem nie mam talentu graficznego xD)


Proszę o zalinkowanie go pod adresem http://ksiazki-mojezycie.blogspot.com/p/konkurs.html
Dziękuję i zachęcam do wzięcia udziału.:)



środa, 25 maja 2011

Z ciemnością jej do twarzy- Kelly Keaton







Autor: Kelly Keaton
Wydawnictwo: Znak emotikon
Ilość stron: 257

,,Z ciemnością jej do twarzy'' jest jedną z najpopularniejszych ostatnimi czasy książek młodzieżowych. Gdzie nie spojrzeć, same pozytywne recenzje tej powieści. Ale czy są one trafne i uzasadnione?
Na wstępie oznajmiam wszem i wobec, że moje wrażenia po skończeniu tej książki, były tak samo pozytywne jak większości czytelniczek. O tej lekturze słyszałam wiele dobrego, więc grzechem by było jej nie przeczytać.

Ari Selkrik nigdy nie uważała się za zwykłą dziewczynę. Na ulicy przechodnie odwracali się podziwiając jej długie włosy, które kolorem przypominały światło księżyca. Do tego oczy- mocna i wyrazista zieleń. Połączenie które od zawsze było największym utrapieniem dziewczyny. Włosy były nie do okiełznania. Po strzyżeniu, a nawet wygoleniu głowy, po niewiarygodnie krótkim czasie wracały do swojej długości. Ari ukrywała się pod czapkami i czarnymi ubraniami. Nie chciała wzbudzać tak męczącej sensacji wśród mężczyzn i chłopców, jaką zaczęła wzbudzać już jako dziecko.
Bohaterka wychowała się w rodzinie zastępczej. Przybrani rodzice nauczyli ją walczyć, posługiwać się kilkoma rodzajami broni i zawsze stawiać na swoim. Dziewczyna rusza na poszukiwanie informacji o swojej biologicznej matce, lecz tropy prowadzą ją w coraz to dziwniejsze miejsca. W szpitalu psychiatrycznym dowiaduje się, że jej matka przed dwudziestym pierwszym rokiem życia popełniła samobójstwo. W trakcie pobytu na oddziale, na którym przebywała ze swojej własnej woli, kobieta coraz częściej dostawała dziwnych urojeń. Wydawało jej się, że z głowy wychodzą jej węże.

List, który znajdował się w rzeczach matki  prowadzi Ari do zapomnianego przez Stany Zjednoczone, Nowego Orleanu, który po przejściu silnych huraganów i zniszczeniu, został nazwany Nowym 2. Krążą plotki, że miasto jest pod wpływem różnych istot i zjawisk paranormalnych.
Niesamowite miasto, ma tak dziwnych mieszkańców, że nawet sama Ari wydaje się w nim normalna. Ale jeśli dziewczyna narazi się starożytnemu złu? Czy zdoła obronić najbliższych i uratuje samą siebie przed klątwą która od wielu pokoleń nęka kobiety z jej rodziny?

Autorka idealnie wplątała w tą powieść stworzenia znane nam z przeróżnych historii, ale nigdy nie widziane razem. Kto czytał o wampirze, czarownicy, greckiej bogini i harpii w tej samej książce? Mi się to jeszcze nie zdarzyło, za co należy się Kelly Keaton wielki plus.
Historia nie była naciągana i pisana ,,na przymus''. Jest oparta na oryginalnym pomyślę, wręcz niesamowitym. Wszystko działo się bardzo szybko, więc ubolewam nad tym, że również szybko się skończyło.

Ari, jako główna bohaterka i narratorka zarazem, była znośna. Polubiłam ją, a zdarza mi się to bardzo rzadko. Spodobało mi się, że autorka nie stworzyła kolejnej nudnej postaci, która boi się podjąć ważnej decyzji lub często się przewraca. Ari jest osobą silną, z osobowością której nie jedna dziewczyna mogłaby pozazdrościć. Do tego nie boi się wyzwań, wie czego chce i stara się do tego dążyć.
[...] gdyby życzenia były dolarami, już dawno dorównałabym Billowi Gatesowi.*
Zaskoczył mnie szybki rozwój romansu pomiędzy nią, a mrocznym i wydającym się ponurym, Sebastianem. Już po kilkunastu godzinach pomiędzy nimi wrzało. Spodziewałam się mniejszej uległości po głównej bohaterce, ale ponosiły ją emocję i jej uczucie do Bastiana z każdą chwilą rosło.

Nie czytając wielu spojlerów ( ja już tak mam) z pewnością, nie raz byłabym zaskoczona rozwojowi zdarzeń w ,,Z ciemnością jej do twarzy''. Wiele razy otwierałam oczy ze zdziwienia i pod koniec nawet miałam łzy w oczach (nie wiem czemu, ten moment nawet nie był bardzo smutny).
Tej książki nie można przegapić. Jeśli szukasz ciekawej nowości, polecam przeczytanie ,,Z ciemnością jej do twarzy''. Wybierz się z Ari w niesamowitą podróż, na poszukiwanie jej korzeni.
Jeszcze raz serdecznie polecam! Nie pożałujecie.:)

Moja ocena: 9/10

* ,,Z ciemnością jej do twarzy'', wydawnictwo Znak, str.15

Książkę do recenzji otrzymałam od wydawnictwa Znak Emotikon, za co serdecznie dziękuję!  





 
 
Książki- to moje życie... - Blogger Templates, - by Templates para novo blogger Displayed on lasik Singapore eye clinic.